Teatralny Hłasko – niebanalne realizacje sceniczne

Kolejny wpis poświęcam Markowi Hłasce. Konkretnie teatralnym adaptacjom jego twórczości. Brałem udział w czterech takich przedstawieniach. Pierwszym z nich był monodram oparty na opowiadaniach izraelskich „Opowiem wam o Esther” i „Nawrócony w Jaffie”. Czas realizacji przypadł na lata stanu wojennego i całkowitego braku dostępu do twórczości autora Pierwszego kroku w chmurach. Pracowaliśmy (wraz z Jackiem Wierzbickim i Grażyną Nowak) na wydaniu londyńskim. Premiera miała miejsce podczas przeglądu filmowego poświęconego, już wtedy uznawanym za bardzo interesujące, adaptacjom filmowym prozy Hłaski. Miejsce w pierwszym rzędzie zajęła wówczas pani Maria Hłasko, matka pisarza i zarazem gość honorowy tamtego wydarzenia. Nie sposób było jej nie zauważyć, gdyż specjalnie dla niej przygotowano wyróżniający się, wygodny fotel. Kiedy w swoim monologu doszedłem do słów „…dlatego nie mówiłem ludziom nigdy prawdy o sobie …”, skierowałem je bezpośrednio do niej. Znacząco pokiwała głową. 

Z tekstem opowiadań izraelskich zetknąłem się jeszcze dwukrotnie. Adaptację wyżej opisaną zmieniałem i rozszerzałem – najpierw do wersji na dwoje aktorów przeznaczonej dla Teatru Małych Form „Krypta” w Szczecinie, wreszcie do scenariusza radiowego przeznaczonego dla trojga aktorów. Obydwie wersje doczekały się realizacji. Ta szczecińska zyskała bardzo życzliwą grupę odbiorców i grana była tak w siedzibie teatru, jak i w tzw. objeździe. Słuchowisko zaś powstało w Radiu Lublin, w reżyserii radiowej pani Krystyny Kotowicz i w późniejszym czasie zaowocowało jeszcze kilkoma innymi projektami, przy których mieliśmy okazję ze sobą współpracować. Opowiadania i powieści izraelskie Marka Hłaski to znakomita lektura. Wspaniałej realizacji w Teatrze Telewizji, w reżyserii Tomasza Wiszniewskiego, doczekało się „Drugie zabicie psa” (rewelacyjne role Wojciecha Pszoniaka i Artura Żmijewskiego). Na swojego odważnego odkrywcę wciąż czekają wstrząsające „Brudne czyny”.

Wspomniany już Jacek Wierzbicki zrealizował w Teatrze im. S. Jaracza w Olsztynie adaptację „Ósmego dnia tygodnia”, w której miałem przyjemność wystąpić w roli Piotra. Zapamiętałem tę rolę, gdyż była jedyną w moim dorobku, z której komunistyczna cenzura usunęła dwa zdania. Brzmiały kolejno: „… My was po bolszewicku zabijemy strzałem w tył głowy…” oraz „…Oni nie są od myślenia, oni są z milicji…”.  To zadziwiające, czego bała się ówczesna władza. Ta realizacja „Ósmego dnia tygodnia” miała jeszcze jeden znak rozpoznawczy – dźwięk przed teatrem. Z głośników płynęły meldunki z Wyścigu Pokoju z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku (premiera była w maju i przechodnie byli zdezorientowani myśląc, że słuchają bieżącej transmisji) oraz piosenki socrealistyczne, o których istnieniu rzadko kto miał pojęcie (zapamiętałem szczególnie piosenkę „Ojra ech” w wykonaniu Chóru Czejanda). Powodzenie było nadzwyczajne, ale niestety rozpad zespołu Teatru doprowadził do naturalnej śmierci spektaklu.

Wreszcie teatralna „Pętla”. Jedyny spektakl, który zrealizowałem na zamówienie. Zleceniodawcą był jeden z teatrów prywatnych. Zapamiętałem bardzo trudną i, myślę, że mogę tak powiedzieć, bolesną pracę nad rolą Kuby. Przepełnione cierpieniem monologi bohatera bolały także mnie – aktora. Zdarzało się, że po spektaklu byłem tak bardzo wyczerpany, że nie miałem ochoty z nikim rozmawiać.

Zapotrzebowanie na „Pętle”, jako spektakl terapeutyczny (przed rozpoczęciem prezentowaliśmy wprowadzenie dotyczące alkoholizmu) było ogromne, ale z przyczyn ode mnie niezależnych organizator wycofał go z repertuaru. Po latach myślę, że dobrze się stało. Rozmowa ze specjalistą z Monaru podczas festiwalu sztuk terapeutycznych (tak, był taki) spowodowała zmianę mojego podejścia do tego rodzaju przedsięwzięć. Mój rozmówca twierdził, że sztuki terapeutyczne, zamiast odciągać od nałogów, powodują niezdrowe zainteresowanie tym problemem. Jego argumenty i doświadczenia były bardzo przekonujące, w konsekwencji czego ostatecznie przyjąłem jego punkt widzenia.

Moje spotkania z twórczością Marka Hłaski w teatrze były fascynujące. Pozostają mi bliskie i do dziś uważam je za jedne z moich najciekawszych zawodowych doświadczeń. Gdy na facebooku opublikowaliśmy post na temat Hłaski, w jednym z komentarzy padło pytanie, czy nasze Laboratorium Teatralne przygotuje w przyszłości spektakl oparty na twórczości autora. Być może to dobry moment, aby kolejny raz się z nią zmierzyć?

Witold Kopeć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

e-mail: prawdadobropiekno@gmail.com