Nie wszystko złoto…

Według relacji jednego ze znajomych pewien dyrektor teatru „oszalał” z radości na wieść, że na przedstawienie prezentowane przez kierowany przez niego zespół   w sieci wykupiono 1200 biletów. Nie trzeba mieć nawet matury z matematyki, żeby sobie policzyć, że, jeżeli widownia teatru liczy 300 miejsc, to frekwencja i wpływy zwiększają się czterokrotnie. Którego z zarządzających firmami taka wizja nie przyprawiłaby o zawrót

Generalnie sytuacja kryzysu w jakiej się znajdujemy sprzyja rozwojowi techniki, owocuje nowymi sprawnościami zdobywanymi przez użytkowników internetu, poszerza pole działalności ludzi pracujących

To są fakty, a z faktami się nie dyskutuje. Po co, zatem, poruszam ten temat? Po to, żeby wskazać na ulotność korzyści, które wymieniłem. Wymieniony, na początku, dyrektor teatru, prawdopodobnie, już zrozumiał, że jednorazowego sukcesu finansowego i frekwencyjnego nie da się przełożyć na codzienną praktykę w jego instytucji. Liczba świadomych odbiorców sztuki teatru, gotowych wydać pieniądze na obejrzenie spektaklu,  jest, od lat, z małymi odchyleniami, stała. I nie zwiększą jej działania, które, de facto, negują ideę teatru jednoczącego aktorów i widzów w przedziwnym rytuale, którego nie zniszczyły, wcześniej, film ani telewizja. Nie zmieni tego, także, internet.                     

Rozwój techniki w warunkach daleko odbiegających od normy, służy tej właśnie nietypowej sytuacji.  Jeżeli zakładamy, że dążymy do powrotu do sytuacji sprzed wymuszonej stagnacji, to większość z osiągnięć technicznych czasu kryzysu , w okresie późniejszym,  stanie się bezużyteczna, tak jak efektów rozwoju techniki dokonanego w czasie działań wojennych ( a wszyscy zgodzimy się, że ta krańcowo trudna sytuacja wręcz wymusza aktywność odkrywców i badaczy) nie da się w pełni wykorzystać w czasie

Co do nowych sprawności zdobywanych przez ludzi, to, co jest absolutnie zrozumiałe, należy temu przyklasnąć. Ale i tutaj mamy do czynienia z elementem przymusu, wymuszania działań przystosowawczych w okresie kryzysu. I tak na przykład nauczyciele zmuszeni prowadzić zajęcia online, zostali zobligowani do zapoznania się  z nowymi dla nich formami wykorzystywania komputerów osobistych. Jednakowoż… gdyby na skutek presji zaczęli chodzić na rękach, to natychmiast wrócą do chodzenia na nogach, jeżeli przymus zostanie

Wreszcie poszerzenie zakresu działalności człowieka wykonywanej zdalnie… Przypominam sobie relację nt. zdalnej pracy informatyka przystępującego do zajęć w piżamie, pracującego lub nie w wybranych przez siebie momentach. Ta relacja, i niech mi wybaczą moi uczniowie, zaważyła na tym, że nie mogę się pozbyć natrętnego wyobrażenia gromady odbiorców tego co mówię w trakcie zajęć online, siedzących w piżamach lub leżących, wręcz, przed ekranami laptopów („Nie włączamy kamer panie profesorze, bo to „wywali”

Jesteśmy ludźmi, istotami stadnymi. Potrzebujemy, tak jak jedzenia, picia czy powietrza do oddychania, bezpośredniego kontaktu. Nie da się żyć nie widząc innych ludzi, nie zachwycając się nimi, nie czując ich bliskości, nie dotykając ich. I dotyczy to tak teatru jak i fascynowania się rozwojem techniki, tak zdobywania nowych sprawności, jak i wykonywania pracy.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

e-mail: prawdadobropiekno@gmail.com