Wrażenie życia

Ekspozycja spotkała się z wrogim stanowiskiem krytyki.

Artykuł Louisa Leroya ukazał się 25 kwietnia 1874 roku w “Le Charivari”. Dwóch sceptycznych widzów przechadza się po wystawie w salonie fotograficznym Nadara, gdzie swoje prace prezentują Pissarro, Monet, Sisley, Degas, Cézanne, Guillaumin i Berthe Morisot. Cierpliwość jednego z bohaterów, “malarza krajobrazu, ucznia [mistrza akademickiego] Bertina, laureata medali i odznaczeń po kilkoma rządami”, wyczerpuje się wprost proporcjonalnie do czasu spędzonego przez niego wśród płócien młodych malarzy-rewolucjonistów. Punktem kulminacyjnym scenki jest moment w którym père Vincent nie wytrzymuje nadmiaru wrażenia i ad finem traci głowę.

Od tytułu obrazu Moneta, użytego ironicznie w recenzji przez krytyka L. Leroya, powstała nazwa kierunku sztuki. Termin “impresjonizm” został później przysposobiony przez samych artystów i stał się nazwą jednego z najbardziej wpływowych nurtów w historii sztuki.

Leroy został zapamiętany jedynie dzięki wprowadzeniu go do użytku.

Impresjonizm (fr. impressionisme, łac. impressio – “odbicie”, “wrażenie”) to kierunek w sztuce, przede wszystkim w malarstwie, rozwijający się głównie we Francji w latach 70. i 80. XIX wieku. Był reakcją na eklektyczny akademizm tego stulecia – sztukę konwencjonalną, opartą na rzemieślniczym doświadczeniu i teoretycznej wiedzy . Za cel akademizmu uznawano piękno, ujęte w pewne sztywne reguły. Ich stosowanie miało być gwarancją doskonałości dzieła. Typową dla tej konwencji była konformistyczna poprawność formy przy jednoczesnym braku spontanicznej ekspresji[1]. W praktyce prowadziło to do eklektycznego łączenia form, naśladownictwa, a w rezultacie – skostnienia sztuki[2]. Ponieważ celem akademizmu nie było poszukiwanie i tworzenie nowych form i treści, a jedynie łączenie wypróbowanych już i sprawdzonych elementów zapożyczonych z minionych epok.

Istotą nowego kierunku był natomiast  sprzeciw wobec rygoryzmu i sztywności oraz rozwój malarstwa ściśle powiązanego z naturą, będącego zapisem subiektywnych, zmysłowych doznań artysty.

Styl impresjonistyczny jest eksperymentowaniem z formą. Dążeniem do zmaksymalizowania wpływu wywieranego na odbiorcy. Poprzez bogactwo ruchu, nasycenie światłem – w sztukach wizualnych. Poprzez nałożenie filtru doznań. Doznań, których w danej chwili doświadcza sam artysta lub bohaterowie jego obrazu.

Impresjonizm dokonuje rzeczy niezwykłej – wydawać by się mogło, że wstrzymuje czas, zamraża moment w nieprzerwanym biegu wydarzeń. Jeden, subiektywny, wyjątkowy moment. Jednak w dziele prawdziwie impresjonistycznym powinniśmy dostrzec nie tyle dany punkt w czasie, rzeczywistości, co zachodzącą ZMIANĘ, nie tyle moment, co CHWILĘ, będącą nie punktem, a ODCINKIEM. Jedną, subiektywną, wyjątkową chwilę. Obraz impresjonistyczny nie jest zamrożony, lecz żyje. Nie jest to tylko blask słońca – a jego migotanie. Nie tylko błękitnawa zasłona pary – a jednostajne unoszenie się jej kłębów. Nie tylko zieleń łąki – a jej łagodne falowanie.

Impresjonistyczne twory mają czysto subiektywny charakter, dlatego czasem tak ciężko je zrozumieć. W pełni możemy doświadczyć takiego dzieła jedynie wtedy, kiedy dany, ukazany moment (chwilę) przeżyliśmy już sami w rzeczywistości. Dlatego impresjonistyczne obrazy często wywołują wspomnienia. I to zazwyczaj wspomnienia nie konkretnych wydarzeń – ale pewnych okoliczności. Na przykładzie obrazu Philipa Wilsona Steera “Biegnące dziewczyny, Molo w Walberswick”: nie każdy miał okazję odwiedzić Walberswick w hrabstwie Suffolk i przechylić się przez barierkę miejscowego molo, patrząc w fale Zatoki Południowej – niemalże każdy z nas jednak doświadczył podobnego wrażenia – impresji swobody w biegu, impresji zachodu słońca nad brzegiem morza, barw wody i nieba, stygnącego powietrza, impresji morza po całym dniu oddającego ciepło lądowi.

Pierwsi impresjoniści używali krótkich pociągnięć pędzla wypełnionych kolorem, jedno obok drugiego. Gdy widz znajdował się w odpowiedniej odległości od dzieła, jego oczy obserwowały wspólny efekt wielu plamek koloru – stapiały się one optycznie. Ta metoda pozwalała na osiągnięcie barw żywszych niż te uzyskiwane przez mieszanie farb na palecie.

Z pozoru stajemy się czynnymi twórcami – obraz zostaje przepuszczony przez nasz pryzmat postrzegania i nawet barwy dopasowują się do naszych (odbiorców) osobistych doświadczeń, wspomnień.

Impresyjny (naładowany emocjami) obraz ożywa, powstaje na naszych oczach, a raczej – w naszych oczach, dzięki naszemu spojrzeniu. Pozostajemy odbiorcą – w proces twórczy angażują się pamięć i wyobraźnia – niezależne od woli. Zobaczymy, co zobaczy nasz umysł, niekoniecznie to, co sami chcielibyśmy ujrzeć. Takie spostrzeżenie pozwala założyć, że w przypadku impresjonizmu człowiek doznaje sztuki w jej najprostszej i najczystszej postaci – doznaje jej wręcz fizycznie, cieleśnie. Że człowiek i sztuka stykają się tutaj bezpośrednio, ponieważ dzieło uderza do przeżyć, które moim zdaniem bardziej niż wola wpływają na to, kim jesteśmy. Tu sztuka staje się częścią naszego postrzegania i czucia, a więc naszego życia, nas samych. Dodatkowo, odczuwając czasem podobnie do innych, współczując, doświadczamy jedności, odnajdujemy “wśródludzką” zgodność. Impresjonizm może być doskonałym przenikaniem się sztuki oraz człowieka.

Zazwyczaj są to proste sceny – śniadanie na świeżym powietrzu, bal w starym młynie, huśtawka w ogrodzie, lekcja tańca w szkole baletowej, pole kwiatów. Młodzi artyści podali w wątpliwość ustaloną w XIX wieku hierarchię rzeczy w swym fachu (tylko malarstwo historyczne może być wielkie – Akademia). Wskazali na to, że nie tylko wydarzenia o historycznym znaczeniu – niosące brzemię przełomu czy postępu, tchnące patosem – mogą wywołać wielkie poruszenie w ludzkim sercu. Podnosili codzienność – spontaniczny uśmiech, opadający liść, zmarszczkę na tafli oczka wodnego – do rangi rewolucji.

To właśnie czystość i bezpośredniość formy, prostota i szczerość wyrazu – potęgują impresję. Dla twórców tego nurtu nie liczył się świat taki, jakim jest, ale jakim go widzieli. Impresjoniści nie chcieli odwzorowywać rzeczywistości. To, co dla realizmu było zniekształceniem, wielcy malarze tamtego okresu uważali za kwintesencję sztuki[3]. Uważam, że człowiek nie jest w stanie ujrzeć świata do końca obiektywnie.

Impresjoniści ukazują świat taki, jakim widzi go człowiek jako jednostka, mając przekonanie, że jest to prawdopodobnie jedyny możliwy sposób jego ukazywania. Bo świat – otaczająca nas przestrzeń – nie jest samoistnym tworem, nie jest bytem tworzącym odrębną, niezwiązanym z niczym całość. Można powiedzieć, że świat rodzi się w ludzkich oczach.

Można by optować przeciwko impresjonizmowi, twierdząc, że skoro spojrzenie każdego człowieka jest inne, malarz nie jest w stanie “dopasować” obrazu do postrzegania wszystkich odbiorców. Idea impresjonistyczna jednak odnosi tutaj zwycięstwo dzięki treści właśnie. Treści bliskiej każdemu z nas. Treści odnoszącej się do emocji, które charakteryzują się tym, że są właściwe każdemu zdrowemu człowiekowi, są częścią jego istnienia, prawidłowego funkcjonowania. Pojawiają się nagle, często niezależnie, i zawsze łączą się z pobudzeniem somatycznym, a więc cielesnym. A więc zdecydowana większość ludzi będzie w stanie poczuć impresjonistyczne malowidło czy fotografię z tego bardzo prostego powodu. Dlatego, że posiada ożywione, zdrowe ciało. Posiada bagaż podstawowych, codziennych doświadczeń i pamięć, która je rejestruje. Posiada ulubione kolory, pory w ciągu dnia, pory roku, ulubione kwiaty, potrawy, a nawet materiały koszul i sukienek. Człowiek lubi prostotę. A prostota nie zawsze jest zła.

Malarstwo czy fotografia impresjonistyczna jest wyjątkowym kierunkiem. Zachęca artystów do łamania zasad (na przykład zamiast stabilnego trzymania kamery – poruszania nią). Chcąc stworzyć impresjonistyczne arcydzieło, nie możemy jedynie zaprezentować świata jakim nam się jawi, a próbować sprawić, by ktoś mógł spojrzeć poprzez nasz osobisty pryzmat – by mógł wejść w naszą duszę, nasze postrzeganie, poczuć tak, jak my poczuliśmy. Wymaga to kunsztu.

Oprócz zręczności manualnej i właściwej artystom fantazji oraz “nieskompromisowania myśleniem wspólnym”[4], impresjonizm wymaga od twórcy czegoś więcej.

Po pierwsze, dostrzeżenia i docenienia piękna, wyjątkowości każdego dnia, każdej chwili; bezustannej pamięci o tym, że, jak powiedział Joel Osteen, “życie zaczyna się co rano”. Przydawania przy tym artyzmu, piękna dzieła sztuki, temu, co po prostu widać.

Po drugie, impresjonizm wymaga od artysty odwagi. Odwagi wypowiadania się i postępowania zgodnie ze swoimi przekonaniami, bez względu na ryzyko niezrozumienia. Odwagi do posługiwania się często abstrakcją, nieprzestrzegania żadnych regularnych zasad. Zaprzeczania im, eksperymentowania. Doceniania roli emocji, spontaniczności, nietrwałości i tego, co niewidoczne gołym okiem. Jedyną obowiązującą zasadą jest licentia poetica, zasada maksymalnej swobody – w służbie pięknu.

Po trzecie, wymaga umiejętności uchwycenia i oddania uczucia. Wydobycia z ujęcia maksimum impresji, tchnięcia w niego prawdziwością. W istocie, styl ten sam w sobie jest wrażeniem życia.

Impresjonizm jest wyrażaniem siebie – pokazywaniem naszego, subiektywnego, wyjątkowego świata. Artysta często pragnie odkrycia, zrozumienia go jako osobnej istności – zrozumienia jak jemu jawi się ten świat. Artysta impresjonistyczny jednak nie uzurpuje sobie prawa do wybitności, nie chce być wymyślny czy ekscentryczny – odkrywa swoją codzienność, swoje czułe wspomnienia, ubiera je w formę na pozór tylko dziwną, niestabilną, nieostrą, skomplikowaną, oczekuje od nas spojrzenia szczerego, bezstronnego, przy jednoczesnym otwarciu umysłu i ma nadzieję na odkrycie w jego dziele prawdy kryjącej się w prostocie. Na zatęsknienie za życiem, którego nigdy nie mieliśmy, ale które jakby znamy.

Akt sztuki polega na tym zrozumieniu. Z chwilą, w której odbiorca rozumie (wczuwając się w obraz) zachodzi stan rzeczy, ku któremu artysta zmierzał. Wypełnia się misja sztuki, misja impresjonizmu.

Dzieła impresjonistyczne możemy pojąć najłatwiej i najpełniej – w zdecydowanej większości pokrywają się one bowiem z naszymi własnymi doświadczeniami, impresjami z przeszłości. Zazwyczaj więc wystarczy otworzyć się na to czucie – spróbować wczuć się w obraz. Odnaleźć w pamięci tę właściwą chwilę (w której otrzymywaliśmy te same bodźce, w której towarzyszyły nam podobne przeżycia). Albo po prostu użyć wyobraźni i przez chwilę spojrzeć na świat oczami drugiego człowieka, zapominając o własnym postrzeganiu.

Impresjonizm spełnia jeden z nadrzędnych celów sztuki w ogóle – w nim możemy porzucić konwencjonalne role sprawcy i widza, zburzyć “czwartą ścianę”, przejść przez ramę i poczuć nieskończenie. Bo bezpośrednio – bardzo blisko – i w pełni – zupełnie, całkowicie, bez zastrzeżeń. W tym momencie buduje się pomost między artystą a odbiorcą – sztuką a rzeczywistością.

Nie ma dwóch identycznych drobinek kurzu, ziarenek piasku. Każdy z nas postrzega świat w inny sposób, bo sam jest inny od wszystkich, wyjątkowy i niepowtarzalny. Artysta nie boi się wyrażać siebie – swoich odczuć, refleksji. Ponadto, robi to umiejętnie, manipulując formą – treścią powinno być samo życie – w taki sposób, że wielu, jest w stanie właściwie jego dzieła zinterpretować. Sztuką jest pokazywać rzeczy piękne i wzniosłe w sposób, który pozwoli wielu je zrozumieć i docenić. Sztuką jest porywać jasnością, naturalnością – porywać po prostu sobą. Oryginalność bierze się z nieograniczonej swobody twórczej (która jednak wciąż służyć ma pięknu) – pokazywania siebie – i tylko siebie – szczerze i niczego nie ukrywając. Nie było, nie ma i nigdy nie będzie dwóch takich samych ludzi – i jest to nasze największe piękno.  

Sztuka jest także wyrażaniem siebie. Impresjonizm jest wyrażaniem siebie. Impresjonizm umożliwia bardzo intensywne czucie (i tworzenie) sztuki.

Proces tworzenia jest pełen żaru i uniesień. W istocie, impresjonizm jest oddaniem (w sensie – wyrażaniem) życia. Życia twórcy – ukazywaniem chwil, które on sam przeżył. Sztuka polega na sprawieniu, by impresji ulegli także inni. Na oddaniu pewnych zjawisk w sposób, który pozwoli na przeżywanie wybranej chwili razem z widzem.

Na powstanie nowego kierunku, jakim był (jest) impresjonizm, miało wpływ kilka czynników.

Malarstwo romantyzmu. Ogromny ładunek emocjonalny. Fascynacja naturą. Nastrojowość. Człowiek umniejszony i jakby zagubiony w świecie rządzącym się własnymi prawami. Po co właściwie ciągle się tam znajduje?

Był to zaczątek myśli impresjonistycznej – świat nie istnieje sam w sobie, jego właścicielem, odbiorcą, niewolnikiem, stałym, niezbędnym, jedynym znaczącym elementem jest człowiek. Człowiek, który go postrzega, opisuje – bo (jako jedyny) jest do tego zdolny. Chmury, drzewa, szczyty górskie, woda – nie niosą grozy, nie tchną naturalnym (właściwym sobie) pięknem, nie mogą być przerażające ani budzić zachwytu same w sobie. To człowiek odpowiedzialny jest za ich znaczenie. Morze bez mnicha byłoby tylko wielką wodą, księżyc mógłby mienić się najpiękniejszymi kolorami, jednak nic by z tego nie wynikało, gdyby nie przypatrujący się kobieta i mężczyzna, pusty las byłby emocjonalnie pusty – dopiero obecność łowcy nadaje mu sens.

Należy jednak pamiętać, że w momencie, gdy na obrazie romantycznym (impresjonistycznym) brakuje namalowanego człowieka – obecny jest wciąż człowiek w postaci widza. Odbiorca jest wciągany przez obraz i umieszczany na kredowej skale, wśród powykrzywianych pni dębów, unosi się w mroźnym powietrzu nad lodową krą.

Ekstatyczne obrazy Williama Turnera. Deszcz, para, szybkość. Kwintesencja zjawisk. Pokazywanie tego, co w burzy najbardziej szalone, co w pożarze najbardziej nieokiełznane, co w księżycu najbardziej tajemnicze, co w śmierci najbardziej tragiczne. Oddawanie nie obrazu, ale wrażenia właśnie.

Żeby słyszeć, wystarczy mieć otwarte uszy, ale żeby słuchać, trzeba mieć otwarty umysł. Najważniejszym pytaniem w obcowaniu z dziełem impresjonistycznym jest nie “Co widzisz?”, a “Co czujesz?”.

Constable odwiedził po raz pierwszy Salisbury w 1820 roku, goszcząc u swojego przyjaciela, biskupa Johna Fishera, który zlecił artyście wykonanie pełnowymiarowego obrazu olejnego tamtejszej katedry. Dzieło zostało ukończone w 1823 roku, jednak zleceniodawca nie był z niego zadowolony. Problemem były chmury. Ciemne, skłębione chmury, przesłaniające czyste niebo, będące często na obrazach sakralnych symbolem łączności świata ludzkiego z boskim, a więc chmury wtłaczające nas w nasz świat. „Katedra w Salisbury” z 1823 roku niesie ładunek emocjonalny – jednak nie jest to ekstaza świętego, a prosta obawa przed zmoknięciem.

Obrazy Johna Constable ‘a wywierają konkretny wpływ na odbiorcy. Zdolność przelewania na dzieło konkretnych emocji cechuje impresjonistów. Kobieta nie musi być piękna, by sprawiać wrażenie pięknej. Impresjonizm oddaje to, co ważne, a ulotne, nieuchwytne. Poza tym, pozwala na swobodną interpretację, na dopasowywanie szczegółów obrazu do naszego doświadczenia i naszego określonego sposobu patrzenia i oceny – dzięki swojej niejednoznaczności, przysłowiowemu zatarciu konturów. Obraz współpracuje z widzem.

Innym czynnikiem, który wpłynął na impresjonizm, przygotował dla niego grunt, było malarstwo barbizończyków. Jego przedstawiciele tworzyli, opierając się na bezpośrednim, plenerowym studium, analizie natury. Były to głównie pejzaże leśne i drzewa – krajobrazy lasu Fontainebleau – często ożywiane sztafażem. W sztuce szkoły z Barbizon zauważalny jest kult przyrody. Barbizończycy odrzucili jednak, charakterystyczne dla romantyzmu, dramatyzm i przesadną malowniczość. Jeszcze bardziej odrzucili tradycję akademicką, w której krajobraz był scenografią, światem stworzonym jedynie dla przekazu treści – alegorycznych, historycznych czy mitologicznych. Obraz jest tu pojedynczą klatką, kadrem. Fragmentem, wycinkiem rzeczywistości, ziemi, wody i powietrza, wybranym do powiększenia, przybliżenia, pochylenia się nad nim. Pojedynczą nieruchomą sekwencją, będącą najmniejszą cząstką filmu, rzeczywistości. Ich obrazy nie są prospektem, a teatrem. Otwartymi drzwiami, przez które możemy zobaczyć najprawdziwszy świat.

Jedną z najlepszych definicji impresjonizmu jest ukiyo-e. Słowo “ukiyo-e” oznacza po japońsku “obraz świata, który przemija”. Słowo o tej samej wymowie, ale innej pisowni wyrażało buddyjską ideę przejściowej natury życia, świata smutku i zmartwień. Ten pesymistyczny pogląd został jednak odrzucony, a wyraz “ukiyo-e” zaczął oznaczać postawę radości życia. Ukiyo-e była to szkoła i styl w malarstwie i drzeworycie japońskim XVII-XIX wieku. Dzieła te są obrazami przepływającego świata.

Myśl przewodnia, wyznaczająca cel i kierunek działania twórczości impresjonistycznej, zamyka się w twierdzeniu: świat jest płynny, nieustannie się zmieniający. Przemija – wszystko na świecie ma swój początek i koniec – ale to dobrze. Bo dzięki temu doceniamy to, co jest, co żyje, co przypadło nam w udziale. Smutek z przemijania nie zda się na wiele – czas i tak przeleci. Powinniśmy spożytkować go na nieustannym zachwycie, zdziwieniu. Powinniśmy rozpoznawać piękno w naszej codzienności, w małych rzeczach, prostych prawdach, z których składa się świat.

Sztuka impresjonistyczna nie jest dla mas. Nie może być. Owszem, zdarza się, że dany obraz “poczuje” wiele osób (często zawdzięczamy to prostocie treści właśnie – treści, którą zna każdy). Jednak wciąż – prezentowany nam świat jest światem widzianym oczami jednej, konkretnej osoby. Wielu ciężko go zrozumieć.

Naszym, jako odbiorców, zadaniem jest, po pierwsze – otworzyć się. Spróbować poczuć tę jedną, wyjątkową chwilę, która jest nam ukazywana. Możemy dzięki temu doświadczyć czegoś wielkiego, czegoś, po co, jak wierzę, sztuka została stworzona (czy – narodziła się) – w pełni doświadczyć drugiego człowieka, doznać go, zrozumieć. Zobaczyć, co zobaczył on. Pomyśleć, co pomyślał on. Przeżyć, co przeżył on. Zrozumieć, co chciał nam przekazać. A dzięki tej uczuciowej solidarności, współczuciu, poczuć się jeszcze bardziej sobą, samodzielnym ogółem rzeczy, zjawisk, wrażeń. Czucie oznacza, że żyjemy. Że jesteśmy. Jesteśmy odrębną całością, cząstką większego zespołu.

Pochylając się nad obrazem, wnikając w niego głęboko, poznając i rozumiejąc go, możemy rozwinąć siebie. Skupienie nad impresywnym dziełem może być dobrym narzędziem do poznania samego siebie. Oznacza samoświadomość. Impresjonizm jest jak medytacja. Ma na celu wyzwolenie jakiegoś stanu emocjonalnego w celu jego analizy lub (ma na celu) rozwijanie współczucia, współodczuwania – zdolności wczuwania się w perspektywę widzenia świata przez innych. Empatia jest efektem rozwoju poznawczego – oznaką dojrzałości. Powinniśmy pielęgnować w sobie tę zdolność, zdolność rozumienia. Poznając i rozumiejąc impresywne dzieła, coraz bardziej poznajemy i coraz lepiej rozumiemy siebie. Nasza uwaga jest kierowana do wewnatrz.

Poza tym, rozumienie sztuki impresjonistycznej może pomóc nam zauważyć i docenić chwile naszego życia, krótkie odcinki jego czasu – bogate w ruch i kolor, nasycone światłem. Pomóc nam zrozumieć, że to właśnie pojedyncze, subiektywne, przeżywane i postrzegane indywidualnie, momenty, mgnienia, budują życie. Że każdy z tych momentów – składników, jest wyjątkowy. Że warto uznać ich wartość. Bo są na swój sposób po prostu piękne.

Uważam, że sztuka powinna pokazywać nam piękno. Impresjonizm najbliższy jest oddania piękna. Zwraca naszą uwagę na piękno wokół nas i w nas. Ukazuje po prostu życie. A przeżyte pięknie życie jest w piękno najbogatsze – ono jest największym arcydziełem sztuki (William Somerset Maugham).

Idealistyczną wizją jest, że dzieła impresjonistyczne rozumie każdy. Wśród ludzi brakuje współczucia, to fakt. Jednak nie byłoby ono nawet potrzebne. Treścią impresjonizmu jest samo życie.

Wydarzenia, okoliczności znane każdemu człowiekowi. Forma impresjonistycznych dzieł, z założenia, ułatwia nam tylko ich postrzeganie, rozumienie. Przeszkodą jest często nasz styl bycia. Żyjemy, nie doceniając tego, że żyjemy. A nawet – nie dostrzegając tego. Życie przecieka nam przez palce. Życie traktujemy jako całość, przez co tracimy całe piękno rzeczy drobnych, subtelnych. Składających się na nasza rzeczywistość. Impresjoniści wskazują na to, że życie i świat nie istnieją same w sobie. Że świat jest takim, jakim go człowiek zobaczy. Istnieją bogatsze i uboższe ludzkie światy – w których jest mniej lub więcej światła, mniej lub więcej kolorów, dźwięków, zapachów. Ludzkie światy różnią się natężeniem impresji.

Życie nie jest do końca dziełem człowieka. Można nim pokierować, ale to nie człowiek sam, swoją wolą, je buduje. Na życie składają się tysiące milionów niuansów, wchodzących z zewnątrz w człowieka. Bo wszystko we Wszechświecie wpływa na siebie nawzajem. I, w dodatku, ciągle się porusza. Wsiadamy do jadącego już pociągu, a gdy z niego wyskoczymy, on się nie zatrzyma. Wykorzystajmy więc dany nam czas w pełni – poznawajmy współpasażerów (jest ich tak wielu), podziwiajmy widoki (są niepowtarzalne). Nie wiemy przecież, kiedy nasza podróż dobiegnie końca.

Ustawiaj zapaloną świecę w oknie, by wielu mogło zobaczyć jej płomień, cieszyć się nim razem z Tobą. Dziel się ukochaną muzyką, aby inni też mogli ją pokochać – miłość jest jedyną rzeczą, która się mnoży, kiedy się ją dzieli. Zasłaniaj okna na długo po zachodzie słońca, dopiero kiedy zniknie ostatnie światło, aby wykorzystać dzień do końca. Wystawiaj twarz do deszczu, aby móc później opowiedzieć, czym jest deszcz. Dużo chodź boso, abyś mógł poczuć Ziemię, po której stąpasz. Rób to wszystko, abyś POCZUŁ, że żyjesz.

Kiedy fotografujesz spróbuj czasem nie zastanawiaj się długo nad kompozycją i oświetleniem – uwieczniasz chwilę, która za chwilę się skończy. Spróbuj pokazać, co wtedy czułeś, co czuli ludzie obok ciebie. Patrz uważnie, na najdrobniejsze szczegóły. Spróbuj złapać, zatrzymać, przepuścić wiązkę światła.

Żeby Twoje życie nie było tylko wrażeniem, że żyłeś. Żeby Twoje życie było prawdziwe. Żyj więc. Żyj pełnią. Dostrzegaj. Doceniaj. A zrozumiesz impresjonizm.

Bo nie odczujesz impresji życia, którego nie znasz.


[1] Zespół szkół plastycznych w Gdyni , Akademizm i historyzm w malarstwie,

http://www.zsplast.gdynia.pl/historia_sztuki/Karty_pracy_2020/26-akademizm-i-historyzm.pdf

[2] Encyklopedia Internautica, Akademizm,

https://encyklopedia.interia.pl/kultura-sztuka/malarstwo-polskie/news-akademizm,nId,2005205

[3] Twoja-sztuka, Impresjonizm w malarstwie. Kim byli impresjoniści?,

https://twoja-sztuka.pl/Impresjonizm-w-malarstwie-Kim-byli-impresjonisci-blog-pol-1540986346.html

[4] Maria Anna Potocka, Po co jest sztuka?,

https://www.mocak.pl/maria-anna-potocka-po-co-jest-sztuka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

e-mail: prawdadobropiekno@gmail.com